Opublikowano przez Ryudo-Kai dnia 16.01.26 godz: 13:51
Granblue Fantasy Relink

Granblue Fantasy Relink

Są takie gry, na które tylko spojrzysz i wiesz, że chcesz w nie zgrać, bez względu na to jaką ocenę dostaną od „recenzentów” oraz jak kiepskie są ich niektóre elementy. Tak było właśnie tutaj, bo gdy pierwszy raz zobaczyłem zwiastun Relinka, wiedziałem, że chce zanurzyć się w świecie przedstawionym, poznać postacie napisane rodem z anime, oraz skosztować świeżego gameplayu. Podekscytowany czekałem dalej aż w końcu doczekałem się abym i ja mógł w to zagrać! Zapraszam więc do recenzji GranBlue Fantasy Relink! Mimo swoich wad chyba najlepszej gry anime w jaką grałem.

Tak naprawdę aby w 100% zanurzyć się w świecie GranBlue można jeszcze obejrzeć anime „GranBlue The Animation” oraz zagrać w Vesrusa. To pierwsze odradzam, chyba, że wkręciliście się bardzo mocno w grę. I bardzo bardzo mocno chcecie rozszerzyć sobie opowiadaną historię. Zagrać w bijatykę - polecam nawet popełniłem o niej recenzję, bo w innym wypadku historia Relinka, a już zwłaszcza początkowe aspekty wydają się jakby urwane w trakcie jakiegoś wcześniejszego wydarzenia. Na szczęście to uczucie już po krótkiej chwili mija. Potem jest już lepiej i znów łatwo na nowo wkręcamy się w historię. Nie mniej jednak jak na Jrpga fabuła nie jest tutaj mocną stroną gry przez co ewidentnie ta gra cierpi z tego powodu. Raczej jest tłem niż wiodąca linią względem tego co widzimy na ekranie motywując nas jedynie do dalszego parcia na przód i pokonywania wrogów. Ot klasyczne ratowanie świata tylko, że tym razem z udziałem niebiesko-głowej niewiasty, która została porwana przez coś na wzór Astralnej sekty nazwanej tutaj Kościół Avia – a ten jakże by inaczej ma na celu zmianę istniejącego porządku świata.
Na szczęście fabuła potrafi zagrać nam parę ładnych zwrotów akcji. Sam początek gdzie Lyria łączy swe losy z naszym głównym bohaterem Granem, poznanie Rolana, naszego pomocnika w poszukiwaniach, oraz jego prawdziwych motywach altruizmu wobec całej załogi Grandcyphera. Objaśnia nieco kim jest sama Lyria i dlaczego jest tak ważna dla sekty, oraz jaką role pełni dla bestii astralnych. Istot opiekunów całego archipelagu wysp, z którego składa się nasz świat przedstawiony. Czy w końcu wisienka na torcie czyli Id - jeden z bohaterów, którego losy od samego początku zdają się być aż nadto czytelne ale jakże istotne z punku widzenia post game’u. Nie chcę tutaj wchodzić zbytnio w szczegóły ale po nitce do kłębka dowiadujemy się coraz więcej i więcej o prawdziwej historii. Szkoda, tylko że anime jest tak słabo zrealizowane bo dobrze mogłoby uzupełnić braki fabularne z obu gier. No i dla odmiany wtrącę tutaj małą ciekawostkę jeśli nie znacie języka japońskiego lepiej trzymajcie się angielskiej ścieżki dźwiękowej, bo przez to może wam umknąć bardzo wiele smaczków z fabuły! O tym jednak ciut później!

 

Gameplay jest mocno połączony z rozwojem bohaterów jak na prawdziwego JRPGa przystało i bardzo przypominał mi Infinite Undiscavery z Xbox 360 gdzie walka toczyła się w czasie rzeczywistym i aby wykonywać kombosy musimy w odpowiednim momencie żonglować silnym i lekkim atakiem oraz zdolnościami. I choć początkowo wydawać może się klasycznym akcyjniakiem z siekaniem i parciem na przód byle by wylevelować bohaterów i zdobyć kasę na lepszy ekwipunek, to na szczęście nie jest to do końca prawda. Nie ma też jej co co ukrywać ani naginać bo naszym podstawowym wyzwaniem jest przemierzanie lokacji wypełnionej stworami lub żołnierzami sojuszniczymi dla sekty, by potem stoczyć walkę z pół lub głównym Bossem. Tak właśnie wyglądają początkowe chaptery, reszta w sumie też.. tylko, że… to jedynie część składowa omówiona w wielkim skrócie nie oddająca zupełnie należytych honorów dla całej zabawy i zaangażowania w rozgrywkę! Ale po kolei!
Każdy bohater a jest ich sporo, posiada specjalne atrybuty, a dla przykładu skupie się na naszym kapitanie Granie aby lepiej to wyjaśnić. Jego atrybutem jest wiatr tak więc jego zdolności ofensywne czyli Artsy są tegoż właśnie elementu. Jak można łatwo przewidzieć jeśli trafimy na stwora podatnego na ten element to bohater będzie zadawał mocniejsze obrażenia i vice versa z tymi otrzymywanymi. To samo tyczy się każdego kolejnego elementu żywiołu czy magii. Bo bohaterowie podzieleni są na wojowników lub magów. Te dwie kategorie są znów podzielone na tych bardziej ofensywnych, defensywnych, healerów, tanków, generalnie wybór jest spory. Całą historię można na ogół przejść podstawowym składem adekwatnie przydzielonym dla fabuły, ale zachęcam do odblokowania nowych postaci z racji, że sprytne żonglowanie bohaterami nie raz ułatwi nam te trudniejsze potyczki. Aby to zrobić trzeba udać się sklepikarza, który w zamian za specjalna przepustkę odblokuje bohatera. Przepustki dostajemy po misjach fabularnych bądź questach.

 

Aby rozwinąć bohatera potrzebujemy nowych umiejętności, te otrzymujemy po zebraniu wystarczającej ilości punktów Masterii. Skille odblokujemy w drzewkach rozwoju dla poszczególnego bohatera. Same drzewka dzielą się na 3 odnogi, Ofensywne skupiające się na podniesieniu statystyk ataku, defensywne, które wzbogacają nasze statystyki obronne no i te powiązane z aktualnie używana lub posiadana bronią. Masterie zdobywamy za pokonywanie wrogów, czy wykonywanie questów i te w sumie polecam najbardziej aby wylevelować bohaterów najszybciej, ale do tego jeszcze wrócę.

Kolejnym sposobem na wzmacnianie naszej ekipy jest oczywiście ekwipunek, w którego skład wchodzą oręż oraz Sigile. Oręż to klasyka im lepszy i bardziej wylevelowany tym mocniejszy. Żeby jednak nie było tak łatwo podobnie jak w Versusie, broń można maxować zbierając specjalne kryształy czy pozostałości po potworach, ale także odblokować kolejne wyższe klasy poprzez tak zwany uncap broni. Zwykle broń jest ograniczona do konkretnego levela i aby stała się silniejsza musimy wykonać tenże zabieg u kowala. To rozwiązanie nie jest do końca złe natomiast najlepsze również nie. Bo wkładając nasze zasoby w początkowy ekwipunek bardzo rzadko jesteśmy w stanie otrzymać tak samo dobre lub lepsze statystyki broni niż późniejszy oręż wykuty w kuźni będący najlepszą wersją dla danego bohatera. Tu kłania się moje pierwsze ale co do gry, bo skoro w późniejszym etapie można wytworzyć wykokoszoną broń po co skupiać się na tej bazowej? To prowadzi to grindu, który w grze niestety nie jest zbyt dobrze przemyślany.

Natomiast Sigile to coś w rodzaju magicznych wzmacniaczy, i choć początkowo może wydawać się, że nie są one istotne, tak muszę zwrócić tutaj honor i przyznać się do błędu jaki popełniłem w trakcie mojej rozgrywki. Początkowo bardzo zaniedbałem tę formę ulepszenia i w pewnym momencie odbiłem się od ściany zwłaszcza w post gammie. Dlatego warto od samego początku dobrze wyekwipować bohaterów w odpowiednie dla klasy czy zdolności sigile. Te otrzymujemy albo z Questów albo po handlowej wymianie z kupcem w każdym mieście. Warto jeszcze zaznaczyć, że i same sigile można levelować.
I teraz paradoksalnie opowiem o najbardziej skutecznej ale zarazem najnudniejszej formie rozwoju bohaterów - Fate Episodes czyli przeklinaniu opowiadanych historyjek mających na celu wywołać w nas poczucie lepszego poznania czy zżycia się postacią. Z wyjątkiem kilku bohaterów te opowieści są nic nieznaczącym zapychaczem ni jak mającym się do wydarzeń dziejących się w grze. Bzdurnie przegadane side questy, które pokazują jak nasza załoga jest uczynna i dobra pomagając okolicznym mieszkańcom. Ja osobiście skipowalem to ile moglem, byle by szybko skończyć tą paplaninę, aby jak najszybciej dotrzeć do kluczowego momentu i pokonać hordę wrogów, bossa lub obronić zapasy. Co w tym wszystkim najciekawsze nawet tylko po kliknięciu i obejrzeniu tej gadaniny statystyki bohaterów są znacząco podnoszone. Jak dla mnie trochę absurd! No i jeszcze takie przemyślenie – miałem nieodparte wrażenie, że cały system rozwoju plus jak to wygląda i całe to grindowanie oraz zbieranie surowców jest jakby zalążkiem dla gry MMO. Niby miało to wyglądać, że można wprowadzić mikro transakcje w dowolnym momencie a potem szybko wycofano się z tego pomysłu i powstał grind. A może dlatego, że questy wykonywać można w co opie z innymi graczami online? Jakoś tak nie mogłem pozbyć się tego wrażenia przez długi długi czas.

 

Warstwa dźwiękowa i wizualna to istna sinusoida. Bardzo nie równa, skokowa raz jest lepiej raz zdecydowanie gorzej, ale w ogólnym podsumowaniu więcej jest tego dobrego i czasem dostajemy nawet istny cud. Sam design świata, lokacji, bohaterów nawet postaci epizodycznych to czysta poezja a grając czasem miałem wrażenie, że oglądam anime. Natomiast sam wygląd techniczny lokacji, po których się poruszamy no tu wypada to najgorzej. Wydają się puste i niedopracowane jakby brakowało w nich życia. Jeżeli jednak skupimy się wyłącznie na tym, że jest to piękny obraz to nie mam żadnego ale, zaprojektowane miasta, architektura czy krajobrazy to kunszt artystyczny, to samo mogę powiedzieć z wyglądem bohaterów, którzy są rodem wyjęci z anime, czy nawet NPCów, bo każdy, a przynajmniej ci ważniejsi mają swój unikalny wygląd. Również nasz obecny ekwipunek jest odzwierciedlony czy to podczas eksploracji czy walki, ale to to chyba już standard. Tylko tak jakoś czegoś mi w tym wszystkim brakowało... jakby życia w tych obrazach.
Spadków animacji czy jakiś brzydkich artefaktów nie uchwyciłem. Natomiast możliwe, że jest to zasługa tego jak dziwnie wykorzystano tutaj możliwości jakie daje mapa świata. Od samego początku pokazuje nam gdzie znajdują się jakieś przedmioty do zbierania, więc nie musimy się bezcelowo szwendać po każdym zakątku, a jedynie odhaczać kolejne zaznaczone miejsca. Praktycznie rozwiązanie nie powiem, ale skutecznie zabijające swobodną chęć zwiedzania świata.

Z muzyką, również mam mieszane odczucia choć ogólnie zrobiła na mnie dobre wrażenie. W trakcie gry coś tam pobrzmiewa, ale żeby jakoś wybitnie wpadło mi to w ucho, no niestety nie. Lepiej jest natomiast w ważniejszych momentach czy walkach z bossami bo wtedy czuć moc, a ścieżka dźwiękową dobrze oddaje powagę sytuacji. I pozwolę sobie teraz powrócić do tego co mówiłem wcześniej, czyli wyboru ścieżki dialogowej. Polecam trzymać się tej angielskiej, zwłaszcza, że duża ale to na prawdę duża cześć historii przekazywana jest w trakcie wędrówki. Na zasadzie swobodnej rozmowy między bohaterami, to w tym momencie poznajemy uczucia, opinie bohaterów o tym co aktualnie dzieje się w historii. Często także nawet podczas walk, więc nie popełnijcie mojego błędu i nie grajcie po japońsku chyba, ze znacie go płynnie! Mimo napisów, w trakcie walki nie będziemy zupełnie na nie zwracać uwagi i mnóstwo ale to mnóstwo istotnych rzeczy może nam umknąć! Dodatkowy atut jest taki, że zarówno japońskie jak i angielski głosy postaci są dobrane na prawdę super i nie miałem wrażania, że czyjś głos nie pasował mi do bohatera. Wręcz przeciwnie! A co ciekawe w kluczowych monetach nasz główny bohater nawet przemawia!

 

Czas wrócić trochę do samego przebiegu rozgrywki i nieco szerzej omówić kwestię tego jak nie równa potrafi być cała gra. Niejednokrotnie miałem odczucie, że nie wiem co dzieje się w fabule bo gra pędziła na złamanie karku. Choć może to prędzej problem omówiony wcześniej, nie mniej jednak, w początkowej fazie gry brakowało mi epickich cut scenek gdzie poznalibyśmy ogólny rys fabularny by potem wciągać nas co raz bardziej w wir wydarzeń, czy lepiej wczuć się w uczucia bohaterów. Jeśli miałbym porównać do czegoś formę przekazywania historii to bliżej tej grze do serii „Tales of” niż „Fajnalów”. Gdzie dialogi odbywały się w specjalnych okienkach, niż widowiskowych filmików. Co ciekawe później się one pojawiają… Czasami miałem także odczucie, że twórcy sami nie wiedzieli, w która stronę chcą pójść, i dostajemy taki miszmasz nieukierunkowany w żadną stronę. Niby okej trzeba eksperymentować ale trzeba być w tym spójnym.
Rozgrywka jest naprawdę super i na ogół gra się bardzo przyjemnie. Wykonywane combosy dają satysfakcje, to samo z klasyczną walką. Responsywność na nasze komendy jest imponująca zarówno uniki jak i bloki maja tutaj istotne znaczenie, przez co rozgrywka jest bardzo angażująca. Wątek fabularny sporo w tym pomaga. Pokonywanie rożnych wrogów, rozbijanie olbrzymów od środka, strzelanie do wrogów z naszego statku czy wiele innych rozwiązań, które przyjemnie urozmaicają potyczki i samą rozgrywkę – no tutaj nie mam żadnego ale! Aktywne uczestnictwo bohaterów sterowanych przez komputer też łatwo daje się odczuć i nie zachowują się jak półgłówki, przez co nawet trudniejsze walki dają są satysfakcjonujące a nie frustrujące – wielki plus!
Nie byłbym jednak sobą gdybym nie wspomniał o wielkim rozczarowani jakim był dla mnie post game. Skupia się na 2 postaciach istotnych fabularnie, a zakończenia łatwo się domyśleć i polega jedynie na ubijaniu co raz to mocniejszych bossow na horrendalnych lvlech. – Wielkie rozczarowanie.

Cóż tu dużo rzec. GranBlue Relink to taka hybryda, która szuka swojej niszy w świecie wielkich JRPgów. Ma wiele istotnych zalet jak angażujący i satysfakcjonujący gameplay, ma też wiele wad jak kiepski powtarzalny postgame czy nierówna grafika. Czy mogę śmiało polecić tę grę? W sumie tak. Jeśli lubicie klimaty anime i ratowanie świata, jeśli lubicie JRPGi, i nie przeszkadza wam infantylność fabularna. To jest to gra dla Was, jeśli szukacie czegoś więcej szukajcie dalej.

 


Plusy
Grafika
Voice acting
Dla fana anime
Responsywność / grywalność
Zachowanie AI sojuszników
Minusy
Nierówna fabuła
Powtażalny post game
Wrażenie, że to mogłoby być MMO
Graliśmy na: PlayStation 5

Jeśli spodobał Ci się wpis - kliknij
Polubił 1 użytkownik

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 23.02.2025 godz 08:21
Endling Extinction is Forever
Endling Extinction is Forever
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 12.07.2023 godz 19:36
Shadows of the Damned | Recenzja
Shadows of the Damned | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 16.06.2023 godz 18:31
Sakuna: Of Rice and Ruin | Recenzja
Sakuna: Of Rice and Ruin | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 04.02.2023 godz 11:15
Hi – Fi Rush | Recenzja
Hi – Fi Rush | Recenzja
 
Autor bloga
Ryudo-Kai
O mnie

Geek od urodzenia. Poczatkowo wierny Atari i Comodore, później zatwardziały PCtowiec, by od czasu PS2 wrócić do łask konsol. Teraz nie ma już znaczenia platforma tylko gry! Oprócz tego wielbie Marvela, książki Zambocha, oraz szeroko pojętą fantastykę. Czasem jeszcze jakieś anime lub serial obejrzę :)
 


Powiązane produkty
Facebook