Opublikowano przez Ryudo-Kai dnia 04.04.21 godz: 09:17
Concrete Genie | Recenzja

Concrete Genie | Recenzja

Sztuka jest dla wszystkich i dla nikogo, parafrazując słynne dzieło Nietzschego. Ogrywając Concrete Genie właśnie to przyszło mi na myśl. Przyjemna, kolorowa, łatwa w odbiorze gra, która miała trafić do wszystkich, a jak pokazuje praktyka jej grono odbiorców wcale nie było tak rozległe, jak mogłoby się wydawać. Czy “Betonowe Dżiny” poruszyły mój zmysł  artystyczny? Tego dowiecie się z recenzji. Jak zwykle zachęcam także do recenzji wideo!

Historia opowiada o malowniczej, pełnej emocji przygodzie Asha, nie, nie tego z Pokemonów, chłopca o trochę większej empatii do sztuki niż inni. To taka dusza artysty niezrozumiana wśród społeczeństwa. Wraz ze swoim notatnikiem i rysunkami, nie jest zbytnio lubiany przez rówieśników z podwórka. Trzyma się na uboczu, zatracony po uszy w swoich “dziełach”. Pewnego spokojnego dnia, gdy Ash znów łapał, tfu… rysował swoje pokemony i krajobrazy, banda okolicznych dzieciaków, łamie mu jego kredki i rozrywa szkicownik. Zamalowane kartki porywa wiatr i rozrzuca po całej Deńsce, miasteczku gdzie maluje się akcja gry. Niegdyś pełna życia mieścina dziś wygląda jak slumsy, pełne szarego betonu, jakby pozbawiona została koloru życia. Dzieciaki wykorzystują miejską legendę o duchu nawiedzającym pobliską latarnie morską. Chuligani wrzucają Asha do kolejki górskiej, która wiezie go bezpośrednio na spotkanie z przeznaczeniem. Właśnie teraz rozpoczyna się jego prawdziwa przygoda. 

Główny bohater i jego szkicownik we własnej osobie.

 

Odnajduje tam, kartkę ze swoim ulubionym rysunkiem, którym jest Luna. Ash przebudza ją do życia i tym sposobem przywołuje swojego pierwszego Dżina. W ten oto sposób miejska legenda staje się prawdziwa i duchem zamieszkującym latarnie jest nie kto inny jak magiczna moc, która przybrała postać Luny. Ash dowiaduje się od niej jej, że miasteczku zagraża mrok, który już teraz rozprzestrzenił się i zabrał kolory z Denski. Aby ją uratować, bohater musi pokolorować ją na nowo dzięki specjalnemu magicznemu pędzlowi. Na szczęście w tej walce nie będzie sam bo do pomocy przybędą mu przywoływane tytułowe Dżiny.

Dżin we własnej osobie nawet ma wielkanocne jajka :)

 

Rozgrywka polega na typowej grze w stylu platformówki. Chyba najbardziej przypominała mi gry z serii Jack and Daxter. Pewnie przez pracę kamery, która nie zawsze działa tak jak powinna ale o tym później. W trakcie rozgrywki zwiedzamy dostępny w danym momencie poziom będący jakby dzielnicą Deski. Naszym głównym zadaniem jest, znaleźć i pokolorować specjalnie wyznaczone obszary. Te znajdziemy i rozpoznamy bez większego problemu bo raz, że są one zaznaczone na mapie, która już od samego początku zawiera wszystkie ważne informację, to, dwa na budynkach rozwieszone są światełka. Po pomalowaniu ścian rozświetlamy szare i brudne ulice miasta naszym kolorowym Graffiti, ono zaś dzięki specjalnej mocy zapala światełka. Tak powstaje blask, który przepędza mrok.

Mapa od samego początku pokazuje nam gdzie musimy się udać.

Zaimplementowano tutaj bardzo fajną i przemyślaną mechanikę samego malowania. Chociaż malowaniem trochę ciężko to nazwać. Technicznie rzecz biorąc faktycznie zachowujemy się jakbyśmy machali pędzlem ale w praktyce bardziej przypomina to stemplowanie gotowym szablonem. Ciekawi mnie tylko czy pod VR działa to tak samo jak w przypadku pada? No cóż może kiedyś będzie dane mi to sprawdzić… Jednak muszę to przyznać, samo malowanie jest bardzo wygodne. To ogromna zaleta gry! Zarówno w przypadku gdy wykonujemy to dzięki funkcjom ruchowym kontrolera jak i przy użyciu gałek analogowych. W przypadku pierwszej opcji wykorzystujemy położenie pada aby “celować” naszym magicznym pędzlem i tworzyć nasze dzieła. Jeśli chodzi o analogii to chyba najlepszym porównaniem jak to działa będzie gra Okami. Myślę, że to chyba najtrafniejszy opis tej mechaniki. Ten rodzaj rozgrywki bardzo trafił w moje gusta, pokazuje to tylko, że gra wcale nie musi być przepełniona fizyczną przemocą aby przyciągnąć graczy do konsoli. Sam złapałem się na tym, że po prostu sobie malowałem jakiś ładny wzór na ścianie i chciałem go dopracować jak najbardziej. Aby jednak móc tworzyć dzieła musimy zbierać porozrzucane po mieście kartki z wymalowanymi wzorami i dżinami.

Malowanie jest bardzo relaksującą częścią rozgrywki.

 

Każda dzielnica charakteryzuje się jakby odrębnym motywem przewodnim zawierającym specjalny zestaw gotowych pejzaży, czy elementów krajobrazu jak drzewa, kwiaty, tęcza czy pnie z grzybami. Oczywiście możemy używać ich w dowolnych miejscach, ale tylko skompletowanie wszystkich dzieł regionu, pozwoli nam stworzyć arcydzieło i przepędzić mrok z dzielnicy. 

Jak sugeruje również tytuł do pomocy mamy różnego rodzaju Dżiny, które pomogą nam przedostać się w miejsca wcześniej niedostępne lub by popchnąć fabułę naprzód. Generalnie możemy je podzielić na 3 kategorie. Czerwone, którym przypisana jest moc ognia, pozwalają nam zapalić płachty aby odsłonić drogę lub zburzyć konstrukcję. Żółte, które dysponują mocą elektryczną. Te pozwolą nam uruchamiać różnego rodzaju elementy mechaniczne, jak zamki w bramach czy inne przełączniki. Ostatnie to Niebieskie, panujące nad żywiołem wiatru, pozwolą nam przesuwać ciężkie przedmioty i tym sposobem ułatwiać nam wędrówkę. Niestety mam co do ich wyglądu pewne zażalenie bo w większości przybierają one postać humanoidalną. Namalowanie ich w innej “perspektywie” z rzadka powoduje, że poruszają się na czterech kończynach, bo dominują te dwunożne. Rozumiem, że to pewnego rodzaju uproszczenie jakie musieli wprowadzić tutaj twórcy, ale wyobraźcie sobie ten potencjał gdy rzeczywiście moglibyśmy namalować stworzenie przypominające przykładowo kozackiego smoka?!

Pikachu to Ty?!

 

Deweloperzy zadbali również aby rozgrywka nie znudziła się nam za szybko. Początkowo tylko wypełnimy miasto kolorem, i przyznaje gdy zaczynało mnie to nudzić, akurat tak po 70% gry, została wprowadzona mechanika, ślizgu i walki z “opętanymi” przez mrok Dżinami. Jest ona bardzo prosta, ale skuteczna, i cieszę się, że nie kombinowano tutaj za mocno aby ją rozbudować. Co jak co ale w Concrete Genie na nudę nie można narzekać!
Nie mniej jednak sam pomysł rozgrywki uważam za fantastyczny! Jak to mówi nasz bohater “super farbisty!” 
No a propos dubbingu, nieraz już to powtarzałem w przypadku polskich lokalizacji, że wypada po prostu kiepsko, ale tutaj nie mamy się czego wstydzić! Głosy są fajnie dopasowane i rzeczywiście słychać, że mówi do nas chłopaczek w wieku nastoletnim, a nie przepakowany sterydziasz udający nastolatka (pozdro dla bohaterów z Netflixa :))

Oprawa wizualna to też kawał dobrze wykonanej pracy. Wiadomo jest to gra skierowana głównie do młodszego odbiorcy więc jest tu także mnóstwo uproszczeń i nie oszukujmy się masy detali tu nie uświadczymy, ale to co mamy oferuje bardzo wysoki poziom. Zanim pomalujemy miasteczko, jest szare, bure i bardzo nijakie. W momencie gdy zabieramy się za jego naprawę, zmienia się nie do poznania. Nabiera koloru, a nasze malowidła rozświetlają i ożywiają je na nowo. Złego słowa nie mogę także powiedzieć o tym jak wygląda świat, bo wykonany jest po prostu schludnie. Nie ma bugów, nie ma żadnych problemów z płynnością czy animacją. Modele przedmiotów jakie znajdziemy w mieście także wykonane są ze starannością choć jak już wspomniałem nie ma ich tam za wiele. 

Grafika to małe dzieło sztuki.

 

Natomiast mam ale co do wykonania i zamodelowania twarzy jak i mimiki bohaterów. Jest to dla mnie niepojęte jak można było to tak schrzanić?! Usta, a w zasadzie cała twarz bohatera i innych postaci wygląda jak wycięta z karteczek i doklejona do plastelinowej głowy. Graliście w Terraway? Tak mniej więcej można to zobrazować. Nie potrafię zrozumieć tego “zabiegu”, bo jeśli mnie pamięć nie myli to zdarzały się cut scenki, gdzie mimika wyglądała prawidłowo i nie rzucało się aż tak w oczy. Dlatego nie rozumiem co kierowało zamysłem twórców aby w zdecydowanej większości czasu gry stosować te “naklejane elementy”. Makabrycznie psuje to odbiór całej gry. Nie mniej jednak idzie się do tego przyzwyczaić i gdy już tak się stanie to przestajemy na to zwracać większa uwagę, ale ten grymas i tak pozostaje w pamięci.

Za kolejny element rzucający się w oczy uważam pracę kamery, jak już wspomniałem bardzo przypomina mi platformówki z cyklu Jak and Daxter, tam też kamera potrafiła odwrócić się w niespodziewany sposób w najmniej odpowiednim momencie. 
Przy okazji chce także wspomnieć o pewnej nieścisłości. Bohater boi się chuliganów, którzy go gnębią a po budynkach skacze jak sam Ezio po Florencji! Skoro ma tyle siły, wytrzymałości i jest tak wygimnastykowany aby skakać po dachach to dlaczego się nie obroni? No ale to taki przemyślenie dorosłego człowieka, młodszy odbiorca pewnie będzie widział to inaczej. 

No to siup, skaczemy teraz do siana.

 

Czas aby nasze dzieło ocenił jakiś krytyk. Namalowane przez deweloperów arcydzieło, choć posiada malutkie wady, i nie jest doskonałe, to właśnie może w tym jego największy urok. Jest to prosta gra, z przyjemną fabułą, nieskomplikowaną relaksującą mechaniką, która angażuje nasz zmysł artystyczny. Jeśli już mam ocenić ten obraz to myślę, że z czystym sumieniem wystawiam mu ocenę 8/10. Gdyby tak wyciśnięto z tego potencjału ciut więcej z pewnością nie omieszkałbym dać wyższej noty. Jeśli szukacie gry na spokojne wieczory, która oczaruje Was swoją magią i sztuką, to Concrete Genie jest dla Was! Jestem przekonany, że uruchomi ona w Was domorosłego artystę!

 


Plusy
Grafika
Malowanie
Prosta i przyjemna
Minusy
Głownie dla młodszego odbiorcy
Praca kamery
Różnorodność dżinów
Ocena
8
Warto zagrać
Graliśmy na: PlayStation 4
Warto zagrać

Jeśli spodobał Ci się wpis - kliknij
Polubiło 0 użytkowników

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 16.04.2021 godz 17:53
Chronos: Before the Ashes | Recenzja
Chronos: Before the Ashes | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 28.03.2021 godz 21:01
Monster Energy Supercross – The Official Videogame 4 | Recenzja
Monster Energy Supercross – The Official Videogame 4 | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 21.03.2021 godz 15:34
Monster Jam Steel Titans 2 | Recenzja
Monster Jam Steel Titans 2 | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 07.03.2021 godz 18:01
Ori and the Blind Forest: Definitive Edition | Recenzja NS
Ori and the Blind Forest: Definitive Edition | Recenzja NS
 
Autor bloga
Ryudo-Kai
O mnie

Geek od urodzenia. Poczatkowo wierny Atari i Comodore, później zatwardziały PCtowiec, by od czasu PS2 wrócić do łask konsol. Teraz nie ma już znaczenia platforma tylko gry! Oprócz tego wielbie Marvela, książki Zambocha, oraz szeroko pojętą fantastykę. Czasem jeszcze jakieś anime lub serial obejrzę :)
 


Powiązane produkty
Facebook