Opublikowano przez Ryudo-Kai dnia 20.08.20 godz: 21:06
Destroy All Humans! | Recenzja

Destroy All Humans! | Recenzja

Choć zawsze podchodzę sceptycznie do remaków gier to muszę przyznać, że ostatnimi czasy wcale nie wypadają one tak źle! Wręcz przeciwnie, w ich odnowienie wkłada się w nie nie mniej pracy niż w oryginały sprzed lat. Prawdopodobnie to za sprawą, że przy remaku deweloperzy skupiają się wyłącznie na odświeżeniu oprawy audio i wideo i chwała im za to! Destroy All Humans pierwotnie ukazało się na PS2 oraz pierwszego Xboxa w 2005 roku, a za powstanie gry odpowiada zespół z Black Forest Games.

Wyjadaczom historia znana jest nie od dziś, ale na potrzeby osób, które nie miały okazji zagrać w oryginał warto ją troszkę przybliżyć.
Wydarzenia przedstawione w Destroy All Humans, opowiadają o rasie Furonów, którzy przez lata wojen z innymi pozaziemskimi istotami zatracili zdolność do reprodukcji. Ich jedyna nadzieją na przetrwanie okazało się klonowanie, jednak i to z czasem stało się nieefektywne, gdyż oryginalny kluczowy genom w klonach ulega degradacji. Ostateczną szansą na przetrwanie jest odnalezienie pierwotnego DNA Furonów w rasie ludzkiej, które jakimś cudem znalazło się tam zanim stracili oni zdolność reprodukcji.

Rok 1959, Stany Zjednoczone, nieznanej godziny czasu Greenwich – Crytosporidium-136, pojawia się na planecie Ziemia by zrealizować plan ekstrakcji DNA i anihilacji rodzaju ludzkiego, coś poszło jednak nie tak i zostaje zestrzelony. W tym momencie na ratunek swojego poprzednika wyrusza Crypto-137. Na drodze staną mu Ziemianie i jak się okazuje nie będą oni bierni. Nasz szaro niebieski kosmita będzie musiał zmierzyć się z policją, wojskiem i agencjami specjalnymi. Każda ze służb dysponuje innym sprzętem, który ma im pomóc zwalczyć inwazję. Policja ogranicza się do zwykłych pistoletów, wojsko angażuje cały swój arsenał, zaś agencja ma dodatkowe sztuczki w rękawie!

 

Wygląda jak strefa 51

 

 

Tło historyczne idealnie wpisuje się do świata przedstawionego, który obejmuje Amerykę za czasów gdy całą winę za wszystko zrzuca się na komunistów, a w mediach i prasie panuje dezinformacja. Cała historia prowadzona jest w bardzo humorystyczny sposób, i pełna jest nawiązań do wydarzeń z tamtego okresu. Szczególnie widoczne jest to w satyrycznych wypowiedziach, wśród obywateli podczas niektórych zadań. Dzięki temu gra nabiera charakteru i wypełniona jest zabawnymi sytuacjami.

No dobra a jak wygląda rozgrywka? W zasadzie jest to remake jeden do jednego, i gameplay nie został w żaden sposób zmieniony względem oryginału. No ale najogólniej rzecz biorąc Destroy All Humans można porównać do małego, kosmicznego GTA, bo rozgrywka opiera się na wykonywaniu misji w małym choć pseudo otwartym świecie. Trzeba jednak mieć na uwadze, że to co kiedyś na PS2/Xboxie wydawało się dużym otwartym światem dziś będzie postrzegane jako mała lokacja w każdej innej grze. Szczególnie początkowe misje wprowadzające. Nie mamy w nich aż takiej swobody jakiej można by oczekiwać, jednak z czasem zobaczymy coraz to więcej. A jest co odblokowywać bo oprócz miejscówek, dochodzi do tego także arsenał naszego wielkookiego kosmity. Od broni służącej do smażenia ludzi czymś w rodzaju prądu, po telekinezę, która w wymyślny sposób pozwoli nam porywać krowy, czy topić ludzi, a także promień, który wyrwie ludzkie mózgi z głowy. Śmiało można powiedzieć, że w głowie to się nie mieści! Zabawy jest co niemiara, frajda jaka płynie z anihilacji gatunku ludzkiego i słyszanych przy tym odgłosów potrafi sprawić, że humor towarzyszący twórcom udzieli się nam na długie godziny bez poczucia znużenia. Do tego dochodzi jeszcze pilotowanie, spodka kosmicznego i niszczenia wszystkiego co stanie na naszej drodze, budynków, samochodów, czy wojskowych wieżyczek. Oczywiście wszystko to przy urozmaiconych metodach, które możemy swobodnie odblokowywać w ulepszeniach, zarówno samego Crypto jak i latającego talerza. Rzecz jasna nawet u kosmitów nic nie jest za darmo. Walutą jest zgromadzona dostateczna ilość DNA wyrwanego ludziom z mózgów oraz otrzymanego po ukończonych misjach i wyzwaniach. Oczywiście to nie wszystko, ale zostawię Wam przyjemność z odkrywania do czego zdolny jest jeszcze Crypto osobiście.


Co do samego gameplayu nie mam zastrzeżeń trzyma się wiernie oryginałowi, i uważam, że skoro coś wyszło świetnie i nie było jakiś narzekań, to po co to ruszać. To działa zarówno na korzyść jak i niekorzyść bo misje zostały bez zmian, również w 100%, jak było 15 lat temu tak jest i teraz. Czy to źle? Nie wiem, ciężko stwierdzić, raczej jeśli kupujemy remake to chcemy dokładnie tego samego co kiedyś tylko w ładnej oprawie.

 

Wiadomo błędy też czasem zobaczymy, ale przynajmniej nas rozbawią

 

 

Na koniec pozwoliłem sobie zostawić największy smaczek, czyli oprawę graficzną! Oj zdecydowanie włożono tu masę pracy! Gra wygląda, naprawdę dobrze. Detale zarówno samego Crypto jak i świata to kapitalna sprawa. Spójrzcie tylko na czachę i kombinezon naszego obcego. Albo nie! Lepiej na te krowy! Latający spodek, to też model pierwsza klasa. Efekty wyrywania mózgu, czy używania głównej broni, albo przybieranie przez Crypto holoformy to też kawał solidnej wykonanej pracy. Wszystko wygląda naprawdę kosmicznie dobrze! Jedynie do czego mógłbym się przyczepić, to wygląd samych mieszkańców i nie chodzi mi tutaj o to jak postacie są karykaturalnie przerysowane, typowy farmer, przygruby burmistrz, czy pinup-owa miss, za którą szaleją okoliczni mieszkańcy. Tylko jakby samo ich wykonanie pod względem technicznym. Mogłoby to być zrobione moim zdaniem dużo bardziej pieczołowicie. Patrząc z jaką dokładnością wykonane zostały inne elementy troszkę kłuje to w oczy.

 

Typowi amerykanie i ich festyny na cześć burmistrza

 

 

Doczekaliśmy wspaniałych czasów jeśli chodzi o gry. Ósma generacja przywróciła wiele klasyków do ponownego życia i nie, nie są to żywe trupy, które lepiej aby dalej spoczywały w grobie tylko odrodzone perełki. Tak właśnie jest też z Destroy All Humans, mimo piętnastu lat od premiery oryginału z wielką chęcią powróciłem do przygód zabawnego kosmity. I mimo, że gra ma jakieś swoje małe mankamenty, które dla jednego będą plusem dla drugiego minusem, to uważam, że to bardzo solidna gra. Zarówno gdy będzie powrotem do młodzieńczej nostalgii jak i dla młodego pokolenia jako zetknięciem z tym jak dawniej wyglądały gry. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, bo wystawiam tej grze ocenę 9/10.


Plusy
Czysta zabawa
Grafika
Wierne odwzorowanie do oryginału
Humor
Minusy
Drobne błędy
Ocena
9
Musisz zagrać!
Graliśmy na: Xbox One
Musisz zagrać!

Jeśli spodobał Ci się wpis - kliknij
Polubiło 2 użytkowników

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 07.03.2021 godz 18:01
Ori and the Blind Forest: Definitive Edition | Recenzja NS
Ori and the Blind Forest: Definitive Edition | Recenzja NS
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 21.02.2021 godz 21:15
Control | Recenzja z Xbox One S
Control | Recenzja z Xbox One S
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 07.02.2021 godz 13:11
GreedFall | Recenzja
GreedFall | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 25.01.2021 godz 17:26
Street Fighter V: Champion Edition | Recenzja
Street Fighter V: Champion Edition | Recenzja
 
Autor bloga
Ryudo-Kai
O mnie

Geek od urodzenia. Poczatkowo wierny Atari i Comodore, później zatwardziały PCtowiec, by od czasu PS2 wrócić do łask konsol. Teraz nie ma już znaczenia platforma tylko gry! Oprócz tego wielbie Marvela, książki Zambocha, oraz szeroko pojętą fantastykę. Czasem jeszcze jakieś anime lub serial obejrzę :)
 


Powiązane produkty
Facebook