Opublikowano przez PlayStation Freak dnia 23.05.20 godz: 15:00
Maneater - Recenzja!

Maneater - Recenzja!

Nie da się ukryć, że film Szczęki 1975 roku podbił serca ludzi, stając się fenomenem i produkcją kultową. Na przestrzeżeni dziesięcioleci powstała niezliczona ilość filmów z rekinem w roli głównej bazujących na ikonie Spielberga. Wśród tych najnowszych doszukać się można naprawdę fajnych tytułów jak niedawno oglądany przeze mnie The Meg z Jasonem Stathamem w roli głównej, czy Śmiertelna Głębia od Johna Stockwella. Branża gier także doczekała się kilku godnych uwagi produkcji takich jak Szczęki na PS2, Hungry Shark VR czy  Jaws: Ulitmate Predator na Wii. Wszystkie te gry pozwalały przejąć kontrolę nad krwiożerczym postrachem oceanów i siać zgrozę w podwodnych głębinach. Cóż, kiedy pierwszy raz natknąłem się Maneatera w 2019 roku,  pomyślałem „co może pójść nie tak?” A co faktycznie się wydarzyło? Zapraszam do recenzji.

 

Stań sie postrachem mórz.

 

Po polsku Ludojad to gra od studia Tripwire Interactive, która (jak sami twórcy podkreślają) jest mocno inspirowana tytułem wydanym w 2006 roku na konsole PlayStation 2 - Jaws Unleashed. Dość trudno mi zaszufladkować Maneatera pod jednym, konkretnym gatunkiem. Mamy bowiem do czynienia z grą akcji z elementami RPG, open worldem, Indie i dość nietypową jak na dzisiejsze realia główną postacią. Całość przedstawiono w formie ala film dokumentalny prosto z kanału Discovery Channel czy National Geographic. Lektor opowiada nam historię osieroconego rekina, który w skutek jednego z łowów głównego antagonisty - Petera Łuski - prosto z matczynego brzucha rzucony zostaje na pastwę losu w bagienne odmęty Gluf Coast. Mały i nieporadny rekin szybko musi nauczyć się żyć na własną rękę, przetrwać w dziczy, zająć odpowiednie miejsce w podwodnej hierarchii i dorosnąć do rozmiarów Megalodona (prehistorycznego stwora który „podobno” wyginął 2 miliony lat temu), a następnie dokonać krwawej zemsty na mordercy jego matki.

 


 Wzbijaj się na szczyt łańcucha pokarmowego.

 

Całość zapowiada się fajnie, już od pierwszych ruchów pod wodą chce się zanucić charakterystyczne dum dum dum dum dum dum dum dum dum dum dum dum dum. Jednak im dalej w las, a w tym przypadku im głębiej w wodę tym bardziej można się rozczarować. Ale po kolei. Jak już wspomniałem gra jest open worldem, w którym aby przetrwać musimy wykonywać proste zadania fabularne, zjeść 10 ryb, zabić 10 ryb, zaatakować ludzi, pokonać drapieżnika itp. Ogólnie chociaż gra posiada dość interesującą historie przepełnioną humorem, momentami czarnym, to zadania zabijają atmosferę. Nie spodziewajcie się tutaj gęstego klimatu, zaskakujących celów czy czajenia się na ofiarę tuż pod powierzchnią wody. Bardziej nastawcie się na śmiechową rozpierduche, która w głównej mierze zmusza rekina do wskoczenia na brzeg i zjadania biegających w kółko ludzi niczym Simy po płonącym domu. Tak dokładnie, dobrze czytacie, wskoczenia na brzeg. Dorzućcie do tego super moce jak porażenie błyskawicą czy nokaut ogonem w stylu Rockiego i mamy zabawną produkcję w sam raz na deszczowe wieczory.

 


 Jedz, rośnij, walcz.

 

Mapę świata podzielono na kilka obszarów, do których dostęp odblokujemy w raz z kolejnymi rozdziałami. Całość wypełniona została ogromną ilością znajdziek, a dostęp do niektórych wymagać od nas będzie cyrkowych akrobacji nad taflą wody. W grze pełno jest podwodnych korytarzy z ukrytymi skrzyniami zasobów, misji pobocznych czy mini aktywności związanych z sianiem postrachu wśród ludzi. Pamiętajcie, że morskie głębiny to dom nie tylko jednego krwiożercy. Tak więc, nie mogło zabraknąć też walki. Począwszy od starć w odmętach oceanu czy jezior z wszelkiego rodzaju drapieżnikami, do zmagań z grupami łowców rekinów, którzy pojawią się lada moment po tym jak odrobine za dużo narozrabiamy. I chociaż mechanicznie sterowanie jest całkiem niezłe to walka niestety kuleje niczym człowiek po kontakcie z rekinem. Targetowanie celów i praca kamery skutecznie utrudniają starcie, zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z kilkoma wrogami na raz. Lepiej natomiast wygląda sprawa walki z myśliwymi, tutaj pierzemy ogonem, skaczemy niczym delfiny w koralowej zatoce, porywamy ludzi z łodzi czy najzwyczajniej gryziemy wszystko co się rusza i nie tylko.

 


 Maneater to tytuł przeznaczony wyłącznie dla dorosłych graczy.

 

Nie zabrakło elementów charakterystycznych dla RPG akcji. Nasz stwór awansuje na kolejne poziomy poprzez zjadanie czego popadnie. Rekin nie należy do wybrednych stworzeń, zeżre wszystko co nawinie się na ząb a każda ofiara dostarcza zasobów potrzebnych w rozwoju. Ludojada wyposażono również w niezbyt obszerny ekwipunek jak wymienne szczeki, płetwy czy akcesoria dające dodatkowe moce… Finalnie wieć możemy np. razić wrogów prądem przez elektryczne zęby czy taranować łodzie ze zdwojoną siłą przez kościaną zbroje. Twórców momentami fantazja poniosła gdzieś w odległe głębiny oceanów.

 


Odkrywaj podwodne tajemnice.

 

 W zasadzie to tyle oferuje nam Maneater. Misje główne są wszystkie na jedno kopyto, ograniczają się do tego samego w każdym rozdziale. Na początek musimy zabić określoną ilość pomniejszych morskich stworzeń. Następnie zapolować na ludzi, aby dać o sobie znać w zatoce. Awansować na wyższy poziom rozwoju by na koniec zmierzyć się z drapieżnikiem Alfa  panującym na danym terenie. Krwawa i bezmyślna sieczka, pełna szybkiej akcji to wszystko co oferuje ta produkcja - niestety. Zadania poboczne również wyglądają tak samo, znajdź, zabij - powtórz. Setka albo i więcej znajdziek i niestety nic poza tym. Gra się jednak całkiem przyjemnie, jest fun i jest zabawa, ale powtarzalność niestety zabija chęci a gra po chwili może stać się monotonna. Owszem można rzucić wszystko i zabawić się w postrach plaż w otwartym świecie, aczkolwiek nie mamy z tego żadnych profitów poza nieustanną walką z łowcami która niesie za sobą zwiększanie się poziomu niesławy naszego Żarłacza. Jeśli dobrze się nastawicie to możecie się wkręcić, a żeby nie popaść w monotonie dobrze jest dawkować ją z umiarem.

 


 Siej postrach na Amerykańskich plażach.

 

Pozostała jeszcze jedna kwestia. Graficznie gra prezentuje dwa skrajnie zróżnicowane światy. Pod powierzchnią wody jest naprawdę fajnie, ładnie, przejrzyście i bogato. Chętnie wybierałem się na zwiedzanie świata i przeczesywanie dna oglądając przyrodę. Jednak nad taflą wody można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się do innej gry… Otoczenie na zewnątrz w porównaniu do ojczystego świata morskich stworzeń różni się niebotycznie, widać gołym okiem niedociągnięcia graficzne i słabo wyrenderowane tła. Modele ludzi przypominają cywili przechadzających się po Liberty City w GTA 3. Nie wiem czy jest to spowodowane brakiem czasu, czy doświadczenia ale na pierwszy rzut oka widać że twórcy poświecili dużo więcej pracy lokacjom podwodnym aniżeli temu co nad nimi. Muzyka dobrana jest trafnie, pasuje do rozpierduchy przez co momentami możemy poczuć się, że gramy w Dooma. Co prawda liczyłem na co nieco inne klimaty i musiałem zmienić nastawienie, trudno.

 


 Wyposaż swojego rekina w nadzwyczajny ekwipunek.

 

Cóż, Maneater to na pewno nie produkcja z najwyższej półki. Zmarnowano potencjał jaki stał przed tym tytułem. Zamiast klimatycznego, zahaczającego o horror „symulatora” rekina dostaliśmy krwawą jatkę, w której nasza gigantyczna ryba się nie patyczkuje z nikim. Przepełniona humorem i momentami bezsensem jest czymś bliższym parodii kinowych hitów. Chociaż start jest bardzo dobry to później niestety nie wnosi nic nowego. Nie powiem, bo nieźle można się przy niej wyżyć. Otworzyć wieczorem zimny napój, odpalić na godzinę czy dwie, aby poszaleć na plaży i dać upust sadystycznym skłonnościom. Niszowy tytuł ze średniej półki niczym kebab od turka na polskim osiedlu, niby Turecki a z kurczaka - wciąż dobry chociaż nie aż tak.


Jeśli spodobał Ci się wpis - kliknij
Polubiło 2 użytkowników

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 09.07.2020 godz 16:00
Desperados III - Recenzja
Desperados III - Recenzja
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 24.06.2020 godz 12:57
The Last of Us Part 2 - Recenzja Bez Spoilerów!
The Last of Us Part 2 - Recenzja Bez Spoilerów!
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 26.05.2020 godz 13:00
Najlepsze gry na dzień dziecka!
Najlepsze gry na dzień dziecka!
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 05.05.2020 godz 14:06
Daymare 1998 - Recenzja!
Daymare 1998 - Recenzja!
 
Autor bloga
PlayStation Freak
O mnie

PlayStation Freak - Maniak od 1997.

Witajcie, chcecie wiedzieć kim jestem i dlaczego to robie? Już wyjaśniam.
Nazywam się Kamil i od 23 lat jestem graczem.

Wszystko oczywiście zaczęło sie dużo wcześniej ale maj 1997 uważam za oficjalną datę początku mojego szaleństwa. Często słyszę jak ludzie zastanawiają się: “Gdzie do cholery są moje pieniądze z komunii” :)

Ja doskonale wiem otóż pieniądze z Pierwszej Komunii już na następny dzień trafiły do małego sklepu RTV na osiedlu a ja stałem się dumnym posiadaczem pierwszego PlayStation. Od tamtego czasu dzielnie brnę przez kolejne generacje mojej ukochanej konsoli próbując łączyć życie osobiste, pracę, rodzinę z wirtualnymi światami i postaciami - jak na razie skutecznie. :)
 


Powiązane produkty
Facebook