Opublikowano przez PlayStation Freak dnia 03.09.21 godz: 13:00
The Medium - Recenzja!

The Medium - Recenzja!

Bloober Team, rodzime studio, znajdujące się praktycznie po sąsiedzku chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Bądź co bądź, ale na horrorach to chłopaki się znają jak mało kto. Co prawda nie miałem okazji zapoznać się z każdym ich tytułem, ale obcowałem z nimi na tyle aby każdą kolejną produkcję z krakowskiego warsztatu łykać w ciemno. Stąd tez pojawiły się moje obawy, kiedy ogłoszono, że The Medium będzie ekskluzywnym tytułem dla konsoli Xbox. Posmutniałem trochę, ale szybko zdałem sobie sprawę, że podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Blair Witch, tych samych twórców. Co prawda przeszło mi przez myśl, aby w styczniu tego roku dokonać szybkiego zakupu Xboxa Series S, aby dobrać się do znajdującego się w gamepassie nowego horroru Bloobera. Ostatecznie jednak postanowiłem przeczekać do momentu wydania gry na konsole PlayStation 5, czy było warto?

 

Jesteście gotowi na przygode w Krakowie?

 

Fabuła gry przenosi nas do lat 90tych, na krakowskie przedmieścia. W dniu pogrzebu swojego adopcyjnego ojca Marianna lub jak kto woli Mary Ann, powraca do rodzinnego domu, aby pożegnać zmarłego tatę. Dziewczyna jest tytułowym Medium, żyje w dwóch światach, materialnym i duchowym. Potrafi komunikować się ze zmarłymi, opuszczać swoje ciało i w formie widma podróżować po krainie umarłych. Trudno nazwać jej życie zwyczajnym, jednak na przestrzeni lat Marianna nauczyła się funkcjonować w społeczeństwie pomimo towarzyszącego jej „daru” którego pochodzenia nie znała. Wszystko ostatecznie miało się odmienić, kiedy bohaterka odebrała telefon od tajemniczego mężczyzny, proszącego ją, aby zjawiła się w dawnym ośrodku turystycznym NIWA. Traktując sprawę jako głupi żart, bohaterka chciała zignorować prośbę dzwoniącego jednak jedno zdanie wypowiedziane przez zagadkowego mężczyznę sprawiło, że kobieta natychmiast udała się na miejsce. 

 

"Wszystko zaczyna się od martwej dziewczyny"

 

W The Medium fabuła odgrywa decydującą rolę, ale aby ją dogłębnie poznać będziecie musieli przetrzepać wszystkie zakamarki Niwy, przeczytać masę dokumentów, zagłębić się w echa przeszłości i poznać mieszkańców ośrodka. Gra serwuje wiele zagmatwanych wątków przeplatających się ze sobą i owianych gęstą mgłą tajemnicy. Całość jest głęboka, pełna niewiadomych i zwrotów, dużo w niej historii wywołujących gniew, smutek a nawet obrzydzenie. Trudna droga, którą przejdzie główna bohaterka podczas tego jedno dnia w ośrodku na długo nie da o sobie zapomnieć.

 

Pampersy moga się przydać.

 

Czy to horror? Czy to gra przygodowa? Bloober Team specjalizuje się w horrorach, Krakowscy twórcy gier doskonale wiedzą, jak budować napięcie oraz jak zaszczepić w graczach uczucie niepewności i niepokoju. Potrafią porządnie przestraszyć, jednocześnie wprowadzając w nasze umysły całą masę emocji. The Medium stoi klimatem tak gęstym i enigmatycznym, że na pierwszy rzut oka przypominają się klasyczne japońskie horrory. Tak! Wyraźnie czuć tutaj inspiracje takimi hitami jak Silent Hill, Project Zero czy Alone in The Dark. Napięcie potęgowane jest z minuty na minutę, liczne jumpscare’y potrafią nieźle wystraszyć, a odgłosy sprawiają, że jeżą się włosy na rękach. Całość na wyższy poziom wnosi gra na słuchawkach do czego twórcy zachęcają nas na wstępie. Sam będąc w klimatycznym transie, w pewnym momencie prawie wypuściłem pada z rąk, w przerażeniu unosząc tyłek dobre 30cm nad kanapę, kiedy… w słuchawce odpaliło się charakterystyczne „piknięcie” oznajamiające zdobyci trofki… 

 

Nie dajcie się złapać.

 

W grze zabrakło walki, a całość skupiła się na eksploracji ciemnych zakamarków, rozwiazywaniu zagadek i skradaniu. To ostatnie staje się dość istotnym elementem podczas spotkań z potworem, który chce dobrać się do skóry tytułowej Medium, dosłownie. Ucieczka przed tajemniczym bytem zamieszkującym kurort turystyczny to nieodłączny element gry, na myśl przynoszący tylko jedno: szaleńczą gonitwę Nemesisa za Jill w trzeciej odsłonie Resident Evil. 

 

Oba światy skrywają tajemnicę.

 

Jak wspominałem wcześniej Marianna żyje w dwóch światach i oba te światy oglądamy w trakcie zabawy. Zwiedzamy pomieszczenia jednocześnie przebywając w świecie materialnym oraz duchowym, poznajemy miejsca, które dostępne są tylko w jednym z nich lub po prostu torujemy sobie drogę usuwając przeszkody czy nawet zmieniając czas i rzeczywistość. Jest to bardzo fajny i ciekawy zabieg, który mogliście zaobserwować we wcześniejszej produkcji Bloobera, mianowicie Blair Witch, gdzie za pomocą kaset video wpływaliśmy na otocznie i teraźniejszość. 

 

Klimat....

 

Całość obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby, ale również z częściowo statycznej kamery, która zazwyczaj zawieszona jest w jednym punkcie pomieszczenia lub podąża za nami utrzymując stały kąt. Twórcy spotkali się z falą krytyki z tego powodu. Część graczy chciała mieć „władzę” i swobodę ustawienia dogodnego widoku, twierdząc, że rozwiązanie zastosowane w grze to przeżytek. I może wielu z Was się nie zgodzi, ale osobiście uważam, że statyczny wariant nadaje jeszcze lepszego klimatu i potęguje napięcie. Po prawdzie nigdy nie wiadomo co czai się za rogiem lub drzwiami, a każdy krok nakręca spiralę strachu. 

 

Gra prezentuje się znakomicie.

 

W kwestiach technicznych nie ma czego zarzucić klimatycznemu horrorowi. Lokację wykonano z dbałością o szczegóły, jest brudno i mroczno. Próżno szukać tutaj hektolitrów juchy, za to mnóstwo jest PRL-owskich smaczków. Polskich akcentów czy easter eggów w postaci napisów na murach. Świat duchowy potrafi wprawić w zakłopotanie i przerażenie, widać gołym okiem inspiracje pracami Zdzisława Beksińskiego. A muzyka autora ścieżek dźwiękowych serii Silent Hill: Akiry Yamaoki wbija w fotel. Zwłaszcza utwór z końcowych Monetów gry powstały we współpracy Mary McGlynn, która również miała swój udział przy hicie ze stajni Konami. 
W takich warunkach przyjdzie Wam przemierzać opuszczony ośrodek turystyczny i przyległe do niego posesje. Eksplorując malusieńkie lokacje, otwierając kolejne drzwi, gromadząc informacje, poznając tajemnice, rozwiązując zagadki i zagłębiając historię Marianny oraz innych bohaterów, spędzicie w grze około 6-8 godzin. Mało? Trochę tak, niestety.

 


Wielu z Was już doskonale wie, że „stare” klimatowe, survival horrory to mój przysłowiowy konik. Resident Evil, Silent Hill, Alone in the Dark, Project Zero, Parasite Eve i wiele wiele innych. Były to gry, które za dzieciaka wbijały w fotel, powodowały ciary na plecach i sprawiały ze bałem się w nocy pójść do toalety, ptfu co ja mówię, nadal tak na mnie działają! Dlatego też The Medium było dla mnie pozycją obowiązkową i dla każdego fana ww. hitów. Gra jest specyficzna, doskonale łączy w sobie grę przygodową, logiczną i kawał dobrego horroru z filmową fabułą. Straszy, trzyma w napięciu i posiada wyjątkowy klimat. Wciąga od pierwszych minut, intryguje i wywołuje skrajne emocje. Strach towarzyszy nam podczas całej rozgrywki, a chęć poznania tajemnicy ośrodka wczasowego i Marianny będzie silniejsza niż chęć wstania kolejnego dnia wyspanym do pracy.  Zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.  
 


Plusy
Klimat!
Intrygująca i dobrze napisana fabuła.
Horror z prawdziwego zdarzenia.
Dwa światy.
Grafika.
Ścieżka dźwiękowa.
Minusy
Długość gry.
Ograniczone możliwości bohaterki.
Ocena
8.5
Warto zagrać
Graliśmy na: PlayStation 5
Warto zagrać

Jeśli spodobał Ci się wpis - kliknij
Polubiło 5 użytkowników

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 29.06.2021 godz 13:00
Ratchet and Clank: Rift Apart - Recenzja!
Ratchet and Clank: Rift Apart - Recenzja!
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 10.05.2021 godz 14:52
Resident Evil: Village - Recenzja!
Resident Evil: Village - Recenzja!
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 23.04.2021 godz 14:04
Outriders - Recenzja!
Outriders - Recenzja!
Opublikowano przez PlayStation Freak
dnia 04.01.2021 godz 10:42
Spider-Man Miles Morales - Recenzja!
Spider-Man Miles Morales - Recenzja!
 
Autor bloga
PlayStation Freak
O mnie

PlayStation Freak - Maniak od 1997.

Witajcie, chcecie wiedzieć kim jestem i dlaczego to robie? Już wyjaśniam.
Nazywam się Kamil i od 24 lat jestem graczem.

Wszystko oczywiście zaczęło sie dużo wcześniej ale maj 1997 uważam za oficjalną datę początku mojego szaleństwa. Często słyszę jak ludzie zastanawiają się: “Gdzie do cholery są moje pieniądze z komunii” :)

Ja doskonale wiem otóż pieniądze z Pierwszej Komunii już na następny dzień trafiły do małego sklepu RTV na osiedlu a ja stałem się dumnym posiadaczem pierwszego PlayStation. Od tamtego czasu dzielnie brnę przez kolejne generacje mojej ukochanej konsoli próbując łączyć życie osobiste, pracę, z wirtualnymi światami i postaciami - jak na razie skutecznie. :)
 


Facebook