Opublikowano przez Ryudo-Kai dnia 21.03.21 godz: 15:34
Monster Jam Steel Titans 2 | Recenzja

Monster Jam Steel Titans 2 | Recenzja

Pamiętam jak za dziecka na kablówce oglądałem zmagania wielkich samochodów, jeepów z ogromnymi kołami. Jeździły one po samochodach, autobusach i rozwalały wszystko na swojej drodze. Później dowiedziałem się, że te pojazdy to Monster Trucki. Jeśli kochacie zapach spalin, widok wielkich kół przejeżdżających wszystko na swojej drodze, totalną rozwałkę ku uciesze publiki, oraz sport, w którym liczy się tylko więcej, mocniej, lepiej, to zapraszam do recenzji Monster Jam: Steel Titans 2! Jak zwykle pod tekstem znajduje się recenzja wideo.

Może słowem wstępu wyjaśnię pokrótce czym tak właściwie jest Monster Jam. To nic innego jak zmaganie wielkich, specjalnie przygotowanych pojazdów, które palą hektolitry paliwa. Można by to porównać do zmagań gladiatorów tylko, że na arenie walczą ze sobą Monster Trucki. Zawody odbywają się cyklicznie w USA, u nas jednak są znacznie mniej popularne i nie cieszą się aż taką sławą, choć ciekawostka posiadamy Polską drużynę VERVA pod sztandarem Orlenu. Polegają one na kilku konkurencjach, wyścigach na torze, freestyle’u gdzie punktuje się styl, oraz jak najefektywniejszej rozwałce. I to w zasadzie tyle! Proste, widowiskowe i odmóżdżające, prawdziwy sport dla amerykanów :)
Jak już więc się domyślacie tytuł gry nie jest przypadkowy i Monster Jam: Steel Titans 2 powstało właśnie na licencji tychże zawodów. 

Kariera prowadzi nas przez 21 “odcinków” choć lepszym określeniem wydaje się użycie słowa seria. Uzyskanie tytułu championa w każdej z nich klasyfikuje nas do wzięcia udziału w zawodach o tytuł Mistrza. Każda taka seria składa się z 3 różnych konkurencji. Tak pokrótce prezentuje się ten tryb, o poszczególnych zawodach opowiem z chwilę, a na razie chciałbym się skupić na jeszcze jednym ważnym elemencie kampanii. 

Kampania podzielona jest dodatkowo na wyścigi z każdego regionu.

 

Zrobiłem mały research, bo przyznaję się bez bicia w pierwszą część nie było dane mi zagrać. W przeciwieństwie do jedynki, tutaj oddano nam, dodatkowo w ramach swobodnej gry tryb eksploracji. Nazwijmy to, po pseudo otwartym terenie. W całej kampanii do odblokowania są cztery regiony (nie licząc pierwszego, z którego zaczynamy). Pierwszy, który analogicznie jak w grach z wąsatym hydraulikiem jest swego rodzaju “starterem” pełen zielonych wzgórz i różnorakich elementów jak jeziorka, góry, skały. No taki typowy pierwszy poziom. Drugi jest jakby jego przedłużeniem i swoim wyglądem przypomina psi wybieg, zapewne dlatego, że znajdujące się tam elementy wyglądające jak budy i psi tor przeszkód. Trzeci chyba najgorszy wymysł jaki widziałem od dawna, to futurystyczna pseudo baza na odległej planecie? Okeeej, więcej mocniej, lepiej?! Jak to “murica”… już chyba lepsza byłaby baza w stylu strefy 51, ale w tym momencie nie byłoby czwartego poziomu, który uważam za najlepszy i najlepiej wpisujący się w klimat całej gry czyli pustynne bezdroża. Jak na mój gust trochę przypominają te z Mad Max’a, ale uznajmy to za komplement. Natomiast jeśli myślicie, że nie da się wymyślić czegoś co w jeszcze większym stopniu nie pasowałoby do Monster Trucków, niż baza w kosmosie to….. srogo się mylicie! Las przypominający scenerie jak z filmu grozy kategorii B. Z porozrzucanymi dyniami i wygiętymi w straszne kształty drzewami. Nic tylko brakuje tam jeźdźca bez głowy, albo jakichś postaci z RPG’a. Zdaję sobie sprawę, że urozmaicenie rozgrywki jest ważne, ale tutaj chyba kogoś za bardzo poniosła fantazja. W każdym regionie znajdziemy garaż, w którym znajdują się unikalne zawody, które reprezentują dany rejon.

Las jak z RPG'a albo kiepskiego filmu grozy.

 

No ale dobrze skoro mamy już omówione gdzie będziemy jeździć to może warto także wspomnieć, jakie aktywności na nas czekają w trakcie rozgrywki.  Pomijając fakt, że jest ich mało to wydają się całkiem interesujące. 
Zaczynamy od klasycznego wyścigu na zwinność, po małym zapętlonym lub okrągłym torze, gdzie nasze ciężarówki ścigają się kto szybciej zrobi pełne kółeczko. Drugą dyscypliną jest Freestyle, który to możemy podzielić na dwie konkurencje. Pierwsza to jazda na dwóch kółkach. Musimy utrzymać jak najdłuższą i efektywną kombinację w ograniczonej liczbie prób. Drugą opcją jest zwyczajna popisówka, gdzie nabijamy po prostu jak największy wynik. Kolejną główną konkurencją jest typowa demolka, wjeżdżamy w porozstawiane przeszkody jak toi toie, skrzynki, bramki, beczki i tego typu rzeczy. Liczy się jak największa kombinacja rozwałki. Mocniej, więcej, lepiej! To chyba była moja ulubiona część gry, bo raz, że jest bardzo banalna to dwa przyjemnie satysfakcjonująca. Ostatnią możliwą opcją zawodów w serii jest wyścig po danym regionie, w którym aktualnie się znajdujemy. Tutaj też zostało to zdywersyfikowane na aż trzy eventy. Klasyczny wyścig, jak w każdej przykładnej ścigałce, dojazd z punktu A do punktu B, takie trochę checkpointy, oraz split race czy połowa zawodników ściga się po torze w jedną a połowa w drugą stronę toru, trzeba uważać aby nie wpaść na siebie i nie stracić cennego czasu. 

Rozwałka to najlepszy element gry.

 

Jak sami widzicie zawody wydają się całkiem spoko, jest tylko jedno ale, mamy 21 serii po 3 wyścigi w każdej. Daje nam to 63 zawody i po jednorazowo dłuższej rozgrywce zaczynają się one nam zwyczajnie nudzić. Na szczęście, oprócz wspomnianej kampanii mamy do wyboru jeszcze dwie dodatkowe opcje dla jednego gracza, które są jakby przedłużeniem całej kariery. Przyznaję po rozegraniu pierwszego etapu mistrzostw, nazwijmy go roboczo “podstawą”, nie oczekiwałem za wiele co do kolejnych. Przygotowany byłem na powtórkę z rozrywki tego co już zagrałem i na to, że wynudzi mnie to jak końcówka podstawy. Jednak ku mojemu zaskoczeniu muszę zwrócić honor i przyznać się, że się myliłem! Kolejne zawody i mistrzostwa areny to zupełnie inna bajka i nadają one tej grze prawdziwego charakteru. Zawody są dużo, dużo bardziej różnorodne i czuć w nich pompę, czuć moc jaką prezentują sobą Monster Trucki! Co prawda nie różnią się praktycznie niczym od poprzednich, bo dalej wykonujemy opisane wcześniej konkurencje, ale ich wykonanie jest o niebo lepsze i są o wiele lepiej dopracowane. Widać, że włożono tu więcej pracy niż w “podstawę” kampanii, a co za tym idzie rozgrywka nabiera tempa. Szkoda, że nie dano nam wyboru, albo od początku nie wstawiono właśnie tej “lepszej” części i musimy startować z tą nudniejszą. Nie mniej jednak rozumiem to podejście bo wtedy nikt nie grałby już dalej, gdyby od razu podano danie główne. 

Niektóre wyścigi są o niebo lepsze w drugiej części gry.

 

Tak właśnie przedstawia się trzon rozgrywki. Oprócz tego tryb multiplayer online i offline w tradycyjnym split screenie! Zawsze to powtarzam ale ten element podnosi ocenę w moich recenzjach o jedno oczko wyżej bo jest to coraz rzadziej spotykana forma zabawy. Dodatkowo elementy zbieractwa znajdziek w każdej z krain, tak zwane przedmioty kolekcjonerskie, i coś co bardzo urzekło mnie w grze. Proste bo proste, ale zmyślnie i sprytnie pomyślane zbieranie “sekretów świata”. Aby je uzyskać musimy przyjechać odpowiednio dopasowanym wozem do przysługującego mu miejsca. Tak np Monster Truck o wyglądzie lodziarki, musi dojechać w wyznaczone miejsce gdzie pokazane są znaki informujące o tym gdzie rozdawane są lody. Wtedy właśnie aktywuję się znajdźka. Kapitalny pomysł! 

Elsa, ulepimy dziś bałwana? :)

 

No dobrze a jak wygląda model jazdy? Szczerze, początkowo myślałem, że to najgorszy jaki w życiu widziałem. Jednak z czasem dotarło do mnie, że nie każdy Truck jest na każdy rodzaj eventu. Pierwotnie mamy do dyspozycji zaledwie kilka wozów, więc wielkiego wyboru nie mamy i musimy się pomęczyć. Gdy odblokujemy kolejne wozy, a jest ich całkiem sporo, zauważymy, że mają one swego rodzaju atrybuty startowe. Lepszą skrzynię biegów, opony, zawieszenie. W trakcie jazdy danym pojazdem zdobywamy punkty doświadczenia, które to podnoszą statystyki wozu zobrazowane w postaci małych pomarańczowych kafelków w trakcie jego wyboru. To one w największym stopniu wpływają na to jak będzie się nam grało danym pojazdem. Mocno ubolewam, że usprawnianie wozu jest tak bardzo uproszczone bo gdyby oddano nam choćby możliwość personalizowania nadwozia, czy rodzaju zawieszenia, albo pozwolono wybrać jakieś inne części, gra zyskałaby ogromnego plusa. Pamiętacie jak wyglądało to w Pure? Taka gra o wyścigach kładami, no to chociaż właśnie w taki sposób, i czułbym, że wykorzystano całkiem nieźle drzemiący w tych ciężarówkach potencjał. 
No ale wracając do tego jak się jeździ, po usprawnieniach całkiem zacnie! Jak mówiłem początkowo jada mocno frustruje, często tracimy kontrolę, wypadamy z toru, przewracamy się, natomiast im więcej jeździmy tym lepiej dla nas. Bardzo cieszy mnie fakt, że dodano możliwość skręcania dwoma osiami kół. Działają one niezależnie - każda oś pod osobnym drążkiem analogowym - coś czego zabrakło w pierwowzorze (też wiem to z researchu - przypis), dzięki temu mamy znacznie większą władzę nad tym jak zachowuje się pojazd. Jednak jak mówiłem wymaga to dużej wprawy, ale gdy już to opanujemy, to rozgrywka przybiera na mocy i zdecydowanie daje poczucie większej satysfakcji z gry. Szczególnie widać to w zawodach freestyle’u. 

Modele Monster Trucków to kawał dobrze wykonanej pracy.

 

Czas omówić oprawę, na którą na pewno już sami zwróciliście uwagę. Pomimo naprawdę ładnie wykonanych modeli Monster Trucków, w grze nie brakuje poczucia, że jest surowa, jakby niedorobiona. Wozy, cała klatka, kanister z tyłu, czy chodzące amortyzatory pracujących kół na nierównym terenie wyglądają kapitalnie i złego słowa na to nie powiem. To samo mogę powiedzieć o zostającym błocie w bieżnikach opon, czy pozostawionych śladach na trasie po rozjeżdżonym terenie, przez nasz jak i przeciwników pojazd. 
Natomiast gorzej wygląda już cała przestrzeń poza samochodem. Bo teren, jego wypełnienie, czy jakość tekstur wypada bardzo słabo. Nie mówiąc już o “nieruchomej” wodzie. To jest coś czego nie pojmuję. Twórcom udało się sprawić aby błoto odlatywało z opon ale nie mogli zaprogramować lepszej animacji i fizyki wody?! Niby występuje ona sporadycznie w terenie ale jednak rzuca się to w oczy bardzo mocno. 
Kolejnym dziwnym rozwiązaniem był dla mnie system zniszczeń otoczenia. Jedne rzeczy możemy niszczyć dowolnie, inne nie. Rozumiem ograniczenia sprzętowe jednak, gdy da się zdemolować toi toi’a, a gdy przejeżdżamy przez samochód to się nie wgniata? Ewentualnie możemy niszczyć drewniane stoły, wielkie drzewa, ale drewniany domek letniskowy już nie? Samo koło Monster Trucka jest większe niż ten domek… 

Gra cierpi także na problemy typu tak zwanego małego budżetu. Bardzo często dostrzeżemy duże spadki klatkarzu, nierówna grafikę, ewentualnie doczytywanie tekstur w locie. Zważywszy, że gra nie posiada jakiejś mocarnej grafiki zakładam, że rodzaj sprzętu nie ma tutaj nic do rzeczy, ale gdyby jednak, to z racji lojalności zaznaczam, że grałem na Xbox One S, jeśli na innych platformach jest lepiej dajcie znać w komentarzach. 
No i jeszcze jedna rzecz, która mocno rzuca się w oczy. Gra jest na oficjalnej licencji Monster Jam, ale kasy na produkcję pożałowali chyba totalnie, bo po odpaleniu gry oprócz loadingu nie czeka nas nawet intro prezentujące z czym będziemy się mierzyć. To samo tyczy się jakiś ważniejszych elementów w kampanii, nie ma tutaj żadnego przerywnika, cut scenki czy tego typu rzeczy. I gdzie się podziało to więcej, mocniej lepiej? Wiem, wiem. To pierdółka ale kurde, to zakrawa już o skrajne skąpstwo, bo mogli by chociaż wstawić oficjalny klip z youtube’a.

Sposób rozbudowy pojazdu budzi kontrowersje ale jednak nie jest tragiczny.

 

Monster Jam Steel Titans 2, to interesujący tytuł, nie tylko dla zapaleńców i znawców tego sportu. Dlaczego? Przykładowo jako człowiek zielony w temacie troszkę się dedukowałem jak ocenia się te zawody, jakie są kryteria, troszkę poszerzyłem horyzonty. Dla znawcy tematu będzie to po prostu przeniesienie zabawy z ekranu telewizora i biernego uczestniczenia, w aktywną rozrywkę. Dla laika powiew świeżości w gatunku gier sportowo wyścigowych. Ja miałem właśnie takie wrażenie, w końcu nie tuning i nie szybkie jazdy po ulicach, a fajny off road, który cieszył mnie szczególnie mocno przy rozwałce. Dlatego może będę tutaj nieco zbyt surowy z oceną ale uważam, że MJST2 nie zasługuje na więcej niż 6. Niewątpliwym plusem jest kanapowy co op, który jak zawsze zawyża u mnie notę, fajny powiew świeżości, bo to coś innego. Do tego ciekawy model jazdy, choć czasami jest także mocno irytujący. Najgorzej wypada sama grafika i fakt, że gra może się błyskawicznie znudzić przez powtarzalność. Czy zatem poleciłbym tę grę? Dla fana jak najbardziej, dla osoby średnio przekonanej, poczekałbym na dobrą promocję.


Plusy
Druga część kampanii
Ekscytujace zawody
Model jazdy
Wykonianie Monster Trucków
Minusy
Brak personalizacji wozów
monotonność
Mało konkurencji
AI
Ocena
6
Graliśmy na: Xbox One

Jeśli spodobał Ci się wpis - kliknij
Polubiło 0 użytkowników

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 16.04.2021 godz 17:53
Chronos: Before the Ashes | Recenzja
Chronos: Before the Ashes | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 04.04.2021 godz 09:17
Concrete Genie | Recenzja
Concrete Genie | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 28.03.2021 godz 21:01
Monster Energy Supercross – The Official Videogame 4 | Recenzja
Monster Energy Supercross – The Official Videogame 4 | Recenzja
Opublikowano przez Ryudo-Kai
dnia 07.03.2021 godz 18:01
Ori and the Blind Forest: Definitive Edition | Recenzja NS
Ori and the Blind Forest: Definitive Edition | Recenzja NS
 
Autor bloga
Ryudo-Kai
O mnie

Geek od urodzenia. Poczatkowo wierny Atari i Comodore, później zatwardziały PCtowiec, by od czasu PS2 wrócić do łask konsol. Teraz nie ma już znaczenia platforma tylko gry! Oprócz tego wielbie Marvela, książki Zambocha, oraz szeroko pojętą fantastykę. Czasem jeszcze jakieś anime lub serial obejrzę :)
 


Facebook