Opublikowano przez codzienny_gracz dnia 21.03.20 godz: 12:00
Terminator: Resistance | PS4, XONE, PC | Recenzja

Terminator: Resistance | PS4, XONE, PC | Recenzja

Terminator: Resistance, fps oparty na licencji kultowych filmów sci-fi, pojawił się bez większego echa. Zapytacie czemu? Polski wydawca, Koch Media Polska, najwidoczniej nie skupił się na marketingu tego tytułu. Czy wyszło to mu oraz grze na dobre? Postaram się odpowiedzieć na te i inne pytania w poniższej recenzji. Zapraszam do lektury.



Misja rozgrywająca się w Hollywood Hills

 

 

OD CELOWNICZKA DO FPS’A...

Terminator wyszedł spod młotka krakowskiego studia Teyon Games odpowiedzialnego min. za niesławnego Rambo: The Video Game, niskich lotów celowniczka opartego na filmach o tym samym tytule. Gra nie należała do skomplikowanych, ot jako John Rambo, żołnierz Stanów Zjednoczonych, bierzmy udział w misjach odwzorcowujących wydarzenia z trzech części filmu (Rambo Pierwsza Krew, II oraz III). Eliminujemy wrogów mierząc w nich widocznym na ekranie celownikiem, a gra po każdej zaliczonej sekwencji przesuwa nas dalej. Jedynym urozmaiceniem, na dodatek dość irytującym, były elementy QTE, gdzie perspektywa zmieniała się w trzecioosobową.


Tytuł potrafi zaskoczyć ładnymi widokami

 

 

… O ŚREDNIEJ FABULE, KTÓRA PO PROSTU JEST, …

Po kolei. Akcja Terminator Resistance dzieje się długo po Dniu Sądu. Skynet, zaawansowana sztuczna inteligencja, zmaga się z niedobitkami ludzkości, które zawzięcie stawiają opór, walcząc z każdym dniem o przetrwanie. Jako ciekawostka - gra jest prequelem filmowego cyklu. Wydarzenia, które mamy okazje śledzić, mają miejsce jakiś czas przed tym, jak jeden z modeli Infiltratorów, T-800, próbuje wyeliminować Sarah Connor, a co za tym idzie, pozbyć się Johna Connora, przyszłego dowódcę Ruchu Oporu. Wcielamy się w Jacoba Riversa, żołnierza wspomnianej partyzantki. Nasz oddział zostaje wybity, a sami, dzięki pomocy nieznajomego, cudem uchodzimy z życiem przy starciu z T-800. Po drodze przyjdzie nam uratować cywili, którymi musimy się zając. Prócz dotarcia do bazy Południowej Dywizji Ruchu Oporu, naszym celem staje się przekazanie informacji o nowym modelu Terminatora, który wygląda jak człowiek. Tak w skrócie wygląda fabuła nowego dzieła Teyon.

 

Gra światła i cenia buduje klimat

 

 

… ALE BYĆ NIE MUSI.

Niestety, nasz bohater jest nijaki, słabo nakreślony i w sumie w niczym by nie przeszkadzało, aby w całej tej historii był jednym z setek bezimiennych członków Ruchu, z którymi przyjdzie nam działać. Nie ma w sobie nic nadzwyczajnego, by został w naszej pamięci. Sytuację ratują, nie ukrywajmy, średnio nakreślone postacie drugoplanowe. Niby występuje tu system moralności. Osoby, z którymi przyjdzie nam rozmawiać, zapamiętują nasze wypowiedzi, przez co stają się coraz to pozytywniej nastawieni do naszego bohatera. Czy to na coś wpływa? Nie będę zdradzać

 

Nasz ekwipunek (plecak)

 

 

SKORO FABUŁA TO ZADANIA, A JAK ZADANIA TO I ŚWIAT GRY

Poza misjami głównymi przyjdzie nam wykonać szereg dodatkowy zadań powierzonych przez wspomniane wyżej postaci. Zapytacie czy urozmaiconych? Niestety nie. Zadania pokroju przynieś kredę dla młodszego brata Jennyfer , przynieś radio, zniszcz wysunięty posterunek Skynetu, wyłącz to i tamto, sfotografuj T-800 z miotaczem ognia. Ot, proste zdania starające się urozmaicić naszą rozgrywkę. Możemy je wykonywać w dowolnej kolejności na danym obszarze. Właśnie, jeżeli chodzi o obszar na jakim przyjdzie nam je wykonywać, to stanowią go półotwarte mapy, do których w późniejszym etapie gry udajemy się ze schronu, który jest dla nas swoistym mini hubem, gdzie możemy uzupełnić zapasy, sprzedać niepotrzebny sprzęt, zmodyfikować go bądź po prostu porozmawiać z npc i przyjąć od nich główne i dodatkowe zlecenia.

Prawie każda z lokacji posiada dwie bądź trzy ścieżki prowadzące do poszczególnych zadań. Dzięki temu mamy wrażenie ich obszerności i rozległości. Zapełnione budynkami, wrakami aut i wszelakimi śmieciami wyglądają autentycznie i klimatycznie. Czuć, że rzuceni jesteśmy w sam środek mrocznej rzeczywistości rodem z filmów Jamesa Camerona. Niestety, wnętrza budynków są skąpe oraz powtarzalne. Wypełnione tymi samymi przedmiotami o różnych teksturach, zazwyczaj puste i bez polotu. Ogółem, coś w nich jest, ale prędzej dla zasady niż z twórczego przymusu. Co do samej eksploracji to sprawia dużo satysfakcji. Przemierzając miasta i ich obrzeża (np. Hollywood Hills) zbieramy zasoby handlowe, chemikalia, akumulatory, tkaniny oraz materiały wybuchowe, z których tworzymy przy wykorzystaniu stołu rzemieślniczego amunicję do poszczególnych broni, apteczki oraz granaty. Wraz z postępem fabuły odblokowujemy możliwość ulepszania karabinów plazmowych poprzez dodawanie w odpowiedniej kolejności chipów ze „złomowanych” przez nas T-800. Nie martwcie się, na każdej z plansz znajduje się kilka takich miejsc, a w każdym kącie, każdym zakamarku znajdziecie coś co warte jest uwagi. Porozrzucane notatki, ciekawe miejsca, do których dostaniemy się np. po znalezieniu listu (wtedy dochodzi nam jako zadanie dodatkowe), klucza bądź ukrytej drogi (którą tworzymy sobie robiąc dziurę w ścianie). Każde zejście z głównej drogi prowadzącej do celu jest nagradzane znajdźkami. Tutaj niestety mam tylko jeden zarzut co do nagradzania gracza, ponieważ często doświadczymy syndromu przepełnionego plecaka. Zasoby zasobami, ale twórcy aż nadto rozpieszczają, a co za tym idzie – nigdy nie uświadczymy biedy. Zawsze będziemy mieli pod dostatkiem amunicji, apteczek oraz komponentów, z których dodatkowo je stworzymy. Nawet najtrudniejszy poziom nie będzie wyzwaniem.

 

Modyfikacja broni plazmow


 

 

ŚWIAT ŚWIATEM, A GRAFIKA?

Pierwsze co uświadczymy to myśl, że gramy w tytuł z późnej ery PS3/X360. Następne 2 godziny z tytułem to przejście z niezadowolenia do pozytywnego zdziwienia. Tak, uświadamiamy sobie, że Teyon zrobił wszystko co było w jego mocy, by wykorzystać i tak skromny budżet. Tak, uważam, że Terminator wygląda dobrze. Nie jest śliczny, nie jest też brzydki. Jest nierówny, a to wszystko przez zmorę budżetowości. Z jednej strony wymodelowanie i wygląd maszyn. To jak się poruszają, wyglądają (pierwszy raz kiedy przelatuje nad nami Hunter Killer Aerial, miodzio!). Oświetlenie, które podsyca tylko i tak niezły klimat oraz efekt zaszczucia i niepewności. Z drugiej średniej jakości tekstury, modele postaci przypominają późną erę PlayStation 2, a grafika jako całokształt, jak wyżej wspomniałem, to koniec PlayStation 3. Tu i tam kępki trawy w trybie CTRL + V, czasami pustota przemierzanych miejsc aż razi po oczach.

Do testu posłużył mi mój poczciwy Xbox One S. Pomimo ogrywania tytułu na konsoli, miewał spadki płynności, nawet po aktualizacji. Przykład? Rozglądanie się po prawie pustym pomieszczeniu. Czemu? Nie potrafię Wam odpowiedzieć na to pytanie. Do tego efekt nałożenia dużej ilości filtrów.

 

Nieodłączny element uniwersum - T-800

 

 

GAMEPLAY

Co do samej rozgrywki – kolejne pozytywne zdziwienie. Mechanika strzelania jest całkiem przyjemna, ale tylko tyle. Nie czujemy różnicy w prowadzeniu ognia między poszczególnymi egzemplarzami broni. Arsenał jakim przyjdzie nam razić wrogów nie należy do najobszerniejszych, ale poza M4A1, UZI, strzelbą gładko lufową itd. znajdziemy kilka modeli karabinów plazmowych żywcem wyjętych z uniwersum Terminatora. Bomba! Mało tego! W grze Teyonu zaimplementowany został system rozwoju postaci. Za wykonane zadania, zabójstwa, wytwarzanie oraz znajdowanie przedmiotów dostajemy PD, a co za tym idzie, wbijamy kolejne poziomy. Każdy zdobyty poziom to punkt umiejętności, który możemy wydać w drzewku rozwoju postaci. Nie należy do obszernych, podzielone na 3 główne kategorie: walkę, naukę i przetrwanie. Przykładowo w walce znajdziemy: skradanie, bronie czy materiały wybuchowe. Nie obeszło się bez klasycznych umiejętności jak otwierania zamków czy pojemność plecaka.

Co najważniejsze, nie mamy tutaj paska staminy, więc hasamy do woli tu i tam. Do tego brak systemu autoregeneracji zdrowia, co w dzisiejszych czasach stanowi fenomen. Choć przy i tak sporej ilości komponentów oraz znajdowanemu wyposażeniu nie stanowi żadnego utrudnienia, a co za tym idzie, nie zmusza gracza do krycia się i planowania podejmowanych działań.

 

Wraki aut, zrujnowane budynki. Czego chcieć więcej?

 

 

OD FANÓW DLA FANÓW

Nie wiem, który raz o tym piszę, ale tytuł cierpi tylko i wyłącznie przez niski budżet. Studio, które słynie z nie najlepszej jakości tytułów dało nam coś co namacalnie na każdym kroku oddaje klimat filmowego uniwersum. Począwszy od smaczków jak ciągnik siodłowy z drugiej części Terminatora, charakterystyczne psy wartownicze w kompleksie Ruchu Oporu czy zapisywanie stanu gry przy leciwym komputerze. Dodajmy do tego muzykę oraz dźwięki wyjęte prosto z filmu. Odgłosy karabinów plazmowych – można się zakochać! Podkład przygrywający Nam w menu głównym czy w trakcie rozgrywki. Większe i mniejsze rzeczy, które nie tylko fan wyłapie.

 

Hunter Killer Aerial

 


Co uważam o tym tytule? Wystawie jej dwie oceny. Pierwsza 5+/10. Tak jak od samego wstępu wałkuję – chęć implementacji wielu rzeczy, na które tak naprawdę zabrakło funduszy, a co za tym idzie, brak dopracowania tego co się w tym tytule znalazło. Gramy jako ktoś tam i wykonujemy szereg nijakich zadań poprzedzonych/uzupełnionych nijakimi dialogami i systemem rozwoju postaci. Do tego brak wyzwania. Klasyczny średniak. Druga 8/10. Skąd taka ocena? Jestem fanem tego uniwersum. Od samego uruchomienia Terminatora Resistance nie znika mi zaciesz, do tego często pojawiający się efekt gęsiej skórki przy akompaniamencie filmowych utworów czy dźwięków broni oraz samego otoczenia. Dołóżmy klimatyczne mapy, mające jakiś tam sens drzewko rozwoju postaci i wciągającą eksplorację. Kupno po przecenach? Bierzcie w ciemno!


Zaloguj się aby polubić ten wpis
Polubiło 2 użytkowników

Komentarze
Dodaj komentarz
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis
Zobacz także
Opublikowano przez codzienny_gracz
dnia 11.11.2019 godz 21:45
Frostpunk Console Edition | PS4, XONE | Recenzja
Frostpunk Console Edition | PS4, XONE | Recenzja
Opublikowano przez codzienny_gracz
dnia 09.11.2019 godz 21:00
Ancestors Legacy Conqueror's Edition | PS4 | Recenzja
Ancestors Legacy Conqueror's Edition | PS4 | Recenzja
 
Autor bloga
codzienny_gracz
Damian Zalewski
Powiązane produkty